Fiolet, czyli…

Fiolet to dziecko gorącego romansu błękitu i czerwieni. Jest nieoczywisty, wyczuwamy w nim bowiem energię obu barw, cechy, które wzajemnie się wykluczają. Błękit to czystość, duchowość, odrzucenie potrzeb ciała, a czerwień wręcz przeciwnie: taniec zmysłów, witalność, życie. Niektórzy historycy sztucy czy psychologowie kolorów widzą we fiolecie symbol odwiecznej walki ducha z ciałem.

Lawendowa dolina

Ach ta purpura!

Lawendowa dolina + wino z Cordoby

Kolor purpurowy to z kolei potomek fioletu. Jest w nim jeszcze więcej zmysłowego pierwiastka, ponieważ powstał z połączenia fioletu i czerwieni (choć czasami o purpurze mówi się, mając na myśli odcienie zbliżone do barwy śliwki lub też koloru granatowego). Do życia powołali go ponoć starożytni Fenicjanie dzięki barwnikowi z jednego z gatunków ślimaka morskiego znalezionego w rejonie Morza Śródziemnego.

Od samego początku purpura była barwą zarezerwowaną tylko i wyłącznie dla osób piastujących wysokie i cieszące się poważaniem stanowiska. Purpurowe stroje nosili królowie i cesarze, książęta i władcy. Nadal kojarzy się z dostojeństwem i władzą.

Jeśli zatem pragniemy uzyskać elegancką, wysublimowaną, królewską aranżację, kolor purpurowy lub fioletowy będzie jak znalazł. Wystarczy pomalować ściany na jeden ze zniewalających odcieni tych barw, całość uzupełniając o zgrabnie dopasowane dodatki, np. w kolorze pięknej miedzi czy złota.